wyszukiwanie zaawansowane
1 » 2 » Zabieramy Was na wycieczkę - targi herbaciane w Chinach3

Zabieramy Was na wycieczkę - targi herbaciane w Chinach

Data dodania: 28-08-2018

     Dziś zabiorę Was na chiński targ herbaciany, a właściwie dwa: Kūnmíng Xióng Dá Chá Chéng(昆明雄达茶城 ) i Běijīng Mǎ Lián Dào Chá Chéng (北京马连道茶城 ), czyli miasto herbaty Xiong Da w Kunmingu, w prowincji Yunnan i Ma Lian Dao - miasto herbaty w Pekinie. Już samo określenie „miasto herbaty” może dać nam wyobrażenie o wielkości tych miejsc, ale kilka danych technicznych jeszcze lepiej pozwoli zobrazować sobie te miejsca. Targ w Kunmingu powstał w 2003 roku. Zajmuje powierzchnię 46,600m2, a swoją siedzibę ma tam ponad 600 sklepów. Formą faktycznie przypomina dawne chińskie miasta, otoczone murami, z uliczkami udekorowanymi czerwonymi lampionami i malowanymi frontami sklepów. Natomiast targ w Pekinie to przekształcona w latach 90tych w targ herbaty długa na 1,5km ulica z ponad 1200 sklepami, przy której znajdziemy zarówno pojedyncze sklepiki, jak i domy handlowe z szeregami mniejszych stoisk. Nie są to oczywiście jedyne targi herbaty w tych miastach, ale gdybym chciała odwiedzić każdy, to z pewnością brakłoby mi czasu. Jednak nie z powodu ich wielkości wyprawa tam zajmuje cały dzień. Na targu bowiem możemy kupić nie tylko herbatę, ale również róże kwiaty i zioła, naczynia, stoły, figurki i wiele innych ciekawych rzeczy związanych z kulturą herbacianą. To wszystko występuje w wielu różnych kolorach, wzorach i konfiguracjach, więc wybór jest naprawdę trudny, a jeśli jeszcze dodać do tego, że w Chinach zanim kupimy herbatę możemy jej skosztować, to już wyjaśnia dlaczego wyprawa na targ potrafi zająć cały dzień. Właściciel sklepu lub wynajęta przez niego osoba (w Państwie Środka, mistrz herbaciany to zawód) zaparzy wskazany przez nas rodzaj herbaty i opowie o nim. Zanim podejmiemy decyzję możemy skosztować kilku rodzajów herbaty, niemniej jednak jeśli już usiądziemy w danym sklepie i wypijemy kilka…dziesiąt czarek, to wypada kupić choć odrobinę herbaty. To taki niepisany zwyczaj.
 
     Na targ w Kunmingu zaprowadziła mnie przyjaciółka i to dzięki niej poznałam wspaniałą „herbacianą rodzinę”: ciocię, która parzyła dla gości herbatę i wujka, który zabawiał ich opowieściami, a czasami zjawiał się ich syn, którego zadaniem było znajdować i sprowadzać do sklepu najlepszą herbatę. W ich sklepie po raz pierwszy zetknęłam się z krążkami uformowanymi z kwiatów drzew herbacianych.  Tam też narodziła się moja herbaciana pasja, tam kupiłam najpiękniejszą, najdelikatniejszą i najsmaczniejszą czerwoną herbatę yunnańską Diānhóng (滇红) i stamtąd pochodzą wszystkie moje pu’er. Niestety zdjęcia z tej pierwszej wizyty uległy zniszczeniu, na szczęście w 2015 roku powróciłam z nowym aparatem i zapasową kartą pamięci, więc teraz mogę się nimi z Wami podzielić.



               stoisko z herbatami  alt  alt
        alt alt alt
                                         alt alt
   


 
     Natomiast Ma Lian Dao, największy targ herbaciany w Pekinie, został wpisany w program tegorocznego Letniego obozu z językiem chińskim dla kursantów Instytutu Konfucjusza. Nauka języka to również poznawanie kultury danego kraju, a jeśli chodzi o Chiny, to herbata jest jednym z  ważniejszych jej elementów. Jak już wspomniałam ten pekiński targ herbaty mieści się wzdłuż długiej ulicy, ponieważ jednak pogoda nam nie sprzyjała, więc postanowiliśmy zostać w jednym z większych domów handlowych. Z początku nieśmiało rozglądaliśmy się po stoiskach niepewni do którego podejść, zwłaszcza że każdy herbaciarz-sprzedawca zachęcał nas do pozostania właśnie u niego. W końcu zachęceni ujmującym uśmiechem i pięknym wyglądem herbacianych liści zasiedliśmy przy stole u Pani Zhou i… spędziliśmy tam ponad 5 godzin kosztując kilku rodzajów herbaty i słuchając opowieści. Pani Zhou pochodzi z prowincji Fujian, toteż na początku poczęstowała nas najsłynniejszymi białymi herbatami (Bái Háo Yín Zhēn 白毫银针znaną u nas jako Srebrne Igły i Bái Mù Dān 白牡丹 czyli Biała Peonia), a zaraz potem wspaniałym wulongiem Tiěguānyīn (铁观音 Żelazna Bogini Miłosierdzia). Po tych kilku godzinach stoisko Pani Zhou trafiło na listę miejsc zaprzyjaźnionych, a każdy z nas był bogatszy o ponad pół kilo różnych herbat. Wydaje się niewiele? Herbata jest lekka, więc 100g to niemała paczuszka.



        alt alt alt
        alt alt alt
                                  alt alt



 
     Jeśli będziecie się wybierać do Chin, to obojętnie do jakiego miasta traficie zapytajcie o targ herbaciany. Jestem przekonana, że bardzo Wam się tam spodoba.


Autorem artykułu i zdjęć jest Pani Marta Pawłowska
Z wykształcenia nauczycielka języka angielskiego, od ośmiu lat związana z Instytutem Konfucjusza w Opolu jako specjalistka ds. międzynarodowych. Absolwentka Instytutu Drogi Herbaty „Gong Liuzi” z Hangzhou, w 2017 roku otrzymała certyfikat Ministerstwa Zasobów Ludzkich i Zabezpieczenia Społecznego ChRL zdobywając tytuł zawodowy „Mistrzyni sztuki herbacianej” .
Komentarze (0)

Przejdź do strony głównej